polka w hiszpanii

Matka Polka w Hiszpanii – wywiad z Joanną

Hiszpania to rozległe piaszczyste plaże i miasta tętniące życiem w dzień i w nocy. To także kraj gdzie króluje dobre wino, tapas i zmysłowe flamenco. Można się tutaj natknąć na wiele barwnych świąt, regionalnych tradycji oraz zwyczajów. Hiszpania jest trzecim na świecie krajem pod względem liczby odwiedzających go turystów.


Asia mieszka w Madrycie i jest zakochana w Hiszpanii i języku hiszpańskim. Na co dzień opisuje swoje wrażenia na temat hiszpańskiego życia na swoim blogu „Matka Polka w Hiszpanii”, a dziś zgodziła się opowiedzieć o życiu w tym kraju czytelnikami bloga „Podróże dalekie i bliskie”.

Wojtek – „Podróże dalekie i bliskie”: Witam Cię Asiu serdecznie na moim blogu i od razu bezpośrednie pytanie: jak długo mieszkasz w Hiszpanii i dlaczego tu przyjechałaś?

Asia – „Matka Polka w Hiszpanii”: Witam Cię Wojtek. Jest mi bardzo miło, że mogę opowiedzieć o życiu w Hiszpanii. Mieszkam tutaj od 4 lat. Odkąd pamiętam, Hiszpania od zawsze była moim marzeniem. Przyjechałam do tego kraju, ponieważ stąd pochodzi mój mąż. Poznaliśmy się w Polsce, a do Hiszpanii przeprowadziliśmy się ze względu na jego pracę.

W jaki sposób emigracja zmienia człowieka?

To pytanie skłania do głębszych przemyśleń. Na pewno każdy z nas odpowiedziałby na nie inaczej. Emigracja daje nam poniekąd nowe życie. Nie przesadzę, jeśli powiem, że podczas życia w innym kraju, poprzez mówienie w nowym języku i przebywanie w odmiennej kulturze, stajemy się kimś innym, niż byliśmy do tej pory. Wyjeżdżając z ojczyzny, zostawiamy tam również naszą kulturę, rodzinę, ludzi, miejsca, wszystko, z czym byliśmy mocno związani. Opuszczamy tym samym cząstkę siebie, kawałek naszego świata. Przez to, emigracja wiąże się często z poczuciem straty. Dlatego podczas życia na emigracji, musimy pożegnać się z tym, co było i zbudować siebie na nowo. Nie zawsze jest to łatwy proces.

polka w hiszpanii
San Vicente de O Grove (fot. Asia – „Matka Polka w Hiszpanii”)

W moim przypadku, przeprowadzka do Hiszpanii była dużą zmianą. Oczywiście na lepsze. Jednak, aby to zrozumieć, musiało upłynąć trochę czasu. Hiszpania pokazała mi totalnie inną stronę życia. Mieszkając w tym kraju, zobaczyłam, że można żyć inaczej. Spokojniej, z uśmiechem. Bez wścibskości i oceniania, z większym niż w Polsce luzem. Życie na emigracji wpłynęło pozytywnie na moją wizję świata. Spojrzałam na wszystko z całkiem innej, lepszej perspektywy. Myślę, że stało się to głównie dzięki ludziom, wśród których obcuję na co dzień. Hiszpanie to bardzo przyjazny, wesoły naród. Mają oni zupełnie inne podejście do życia, niż my, Polacy. Tutaj nauczyłam się bardziej cieszyć życiem i doceniać zwykłe chwile.

polka w hiszpanii - madryt
Madryt (fot. Asia – „Matka Polka w Hiszpanii”)

Jakie widzisz ze swojej perspektywy pozytywne i negatywne strony życia w Hiszpanii? Z plusów na pewno pogoda ? Zapewne już zdążyłaś się przyzwyczaić do różnych aspektów życia tutaj, ale pierwsze zderzenie z rzeczywistością nie zawsze jest zgodne z wyobrażeniami.

Przeprowadzając się do Hiszpanii, znałam trochę już wcześniej ten kraj, więc w moim przypadku nie było zderzenia z rzeczywistością, o którym mówisz. Nic mnie też jakoś szczególnie nie zaskoczyło.

Najbardziej pozytywnymi stronami życia w Hiszpanii są według mnie ludzie i dużo słońca. Hiszpanie są otwarci i bardzo przyjaźni. Odpowiada mi ich mentalność, podoba mi się jak podchodzą do życia.

Jako wady życia w tym kraju wymieniłabym wysokie bezrobocie, biurokrację oraz pomimo, że uwielbiam słońce, ekstremalne temperatury w lecie w większości regionów. Hiszpański upał daje mi czasem mocno popalić, nie mówiąc już o dzieciach, z którymi nie można wyjść na plac zabaw o normalnej porze, kiedy po południu termometr wskazuje prawie 40 stopni. Jest to wtedy po prostu nie do zniesienia. Kiedy odczułam to na własnej skórze, zrozumiałam, dlaczego w lecie pełno dzieci biega po dworze do 23.00.

A czy jest coś, czego Hiszpanie mogliby się nauczyć od Polaków?

Myślę, że mogliby się nauczyć od nas głębszych relacji, ponieważ odnoszę wrażenie, że z Hiszpanami są one powierzchowne. Z Polakami zazwyczaj rozmowy są zdecydowanie inne, głębsze i nie mam tutaj na myśli ewentualnej bariery językowej.

Czy pandemia i ograniczenia z nią związane bardzo zmieniły życie w Hiszpanii?

Z moich obserwacji wynika, że wpłynęły przede wszystkim na ludzi. Hiszpanie nie są już tacy bezpośredni, jak przed pandemią. Dawanie sobie dwóch całusów na powitanie (nawet, gdy widzimy kogoś po raz pierwszy) odeszło w zapomnienie. Jeśli komuś przeszkadzał ten zwyczaj, może być spokojny. Hiszpanie już się nie całują.

Jak wiadomo, przez pandemię ucierpiała głównie turystyka. Jest również zdecydowanie mniej pracy. Hiszpanie, z którymi na co dzień rozmawiam, sami przyznają, że kiedyś w tym kraju było inaczej, lepiej, weselej.

Jakie miejsca polecasz odwiedzić w Hiszpanii, zarówno w części kontynentalnej jak i wyspiarskiej? Co Twoim zdaniem trzeba koniecznie zobaczyć?

Cała Hiszpania jest piękna. Jest to kraj niezwykle różnorodny. Każdy region jest inny i wyjątkowy, ale moje serce najbardziej skradła Andaluzja. Zakochałam się nie tylko w plażach, ale również w tzw. pueblos blancos, czyli białych miasteczkach. Do tej pory udało mi się zobaczyć takie miejsca jak: Sevilla, Ronda, Cádiz, Estepona, Marbella, Casares. Na mojej liście na pewno brakuje wielu innych andaluzyjskich miejsc wartych zobaczenia, a przede wszystkim Granady i Kordoby.

Przepiękna jest również zielona Galicja i jej unikatowe plaże, jakich po prostu nie zobaczymy w innych regionach. Polecam również odwiedzić miasto Ourense i zanurzyć się w jego słynnych wodach termalnych.

Następny region wart uwagi to Estremadura, która jest trochę zapomniana i niedoceniona przez turystów. To zdecydowanie odmienna część Hiszpanii. Niektóre miejsca, takie jak Cáceres, Trujillo, Romangordo czy Mérida naprawdę mnie zachwyciły.

Kolejne miejsce, jakie przychodzi mi do głowy to Kantabria, do której uciekłam kiedyś na kilka dni przed lejącym się żarem z nieba z tzw. „galicyjskiej stolicy upałów”, czyli wspomnianym wcześniej Ourense.

Prawie zapomniałabym o Madrycie. Miasto, mimo że zatłoczone, ma swój wyjątkowy klimat, który po prostu trzeba poczuć na własnej skórze. Chyba nie muszę mówić, że stolicy Hiszpanii nie można pominąć podczas poznawania tego kraju.

Moją wielką miłością są również Wyspy Kanaryjskie. Do tej pory udało mi się odwiedzić Teneryfę, Fuerteventurę i Gran Canarię. Każda wyspa jest wyjątkowa, jednak mnie najbardziej urzekła Fuerteventura. Nie możemy wrócić z wakacji na tej wyspie bez odwiedzenia plaży Cofete. Właśnie to miejsce szczególnie utkwiło mi w pamięci.

Wszystkie miejsca, które wymieniłam są piękne i po prostu nie można ich ze sobą porównać oraz stwierdzić, gdzie jest lepiej. Dzięki różnorodności, którą charakteryzuje się Hiszpania, każdy znajdzie w tym kraju coś dla siebie.

Przeczytaj również:
Fuerteventura – plaża Wysp Kanaryjskich

Kiedyś zgłębiałem temat podobnego brzmienia słów w różnych językach i nieporozumieniach związanych z odmiennym ich znaczeniem. Moim zdaniem szczególnie hiszpańskie imiona mogą wprawić w zdumienie niejednego Polaka. Czy rzeczywiście?

Tak, to prawda. Oprócz dwuczłonowych nazwisk, które posiadają wszyscy Hiszpanie, dziwić mogą również niektóre hiszpańskie imiona. W Hiszpanii istnieje wiele imion, które mogą nas śmieszyć, bądź zaskakiwać. Tutaj jednak mają swój urok i są całkowicie normalne.

Zacznijmy od imienia Jesús (Jezus) lub Ángel (Anioł), które są w Hiszpanii jak najbardziej normalne.

Popularnymi imionami żeńskimi, które mogą wprawić w niemałe osłupienie są imiona religijne nawiązujące do Matki Boskiej np.: Inmaculada Concepción, co oznacza Niepokalane Poczęcie, Purificación (Oczyszczenie), Rosario (Różaniec), Belén (Betlejem), Dolores (Bolesna), Angustias (Zgryzoty), Asunción (Wniebowzięcie), Pilar (Słup) – imię to pochodzi od figury NMP, Nuestra Señora de Pilar, patronki Saragossy.

Inne oryginalne, już nie związane z religią hiszpańskie imiona, które przychodzą mi do głowy to: Nieves (Śniegi), María del Mar (Maria z Morza), Sol (Słońce), Luna (Księżyc), Montaña (Góra), Estrella (Gwiazda), Milagros (Cuda), Flor (Kwiat), Concha (Muszla), Soledad (Samotność), Consuelo (Pocieszenie), Felicidad (Szczęście), Alba (Świt), Alma (Dusza), Generoso (Szczodry), Modesto (Skromny), Primitivo (Prymitywny).

Skoro pojawił się temat języka? Czy mieszkając na emigracji z czasem zapomina się ojczystego języka? Czy np. zdarza Ci się myśleć po hiszpańsku? I jak to jest w przypadku dzieci, które bardzo szybko chłoną nowy język?

Języka ojczystego nie da się zapomnieć. Jednak żyjąc na emigracji traci on swoją moc, przestaje być naszym chlebem powszednim. Używanie na co dzień innego języka może wpłynąć negatywnie na nasz język ojczysty. Może trochę ucierpieć nasze słownictwo.

Odkąd hiszpański stał się moim „drugim językiem”, łapię się na tym, że umykają mi polskie słowa, nie mogę sobie czasem ich przypomnieć i zastanawiam się, czy naprawdę istnieje dany zwrot. Mam wrażenie, że muszę dłużej pomyśleć, aby coś opowiedzieć. A to wszystko dlatego, że myślę po hiszpańsku i język ten zaprząta moją głowę. Odkąd się nim posługuję, mój mózg płata mi niezłe figle. W każdym języku obcym istnieją słowa, których odpowiedników z trudnością będziemy szukać w języku ojczystym. Często stosuję tzw. kalki językowe, czyli tłumaczę coś dosłownie z hiszpańskiego i okazuje się, że takiego zwrotu nie ma w języku polskim np.: coger metro – „brać metro” (zamiast „jechać metrem”), hacer la maleta – „robić walizkę” (zamiast „pakować się”).

Moje dzieci są dwujęzyczne. Ja mówię do nich po polsku, mąż po hiszpańsku. Wygląda to tak, że rozumieją wszystko, co do nich mówię, ale oczywiście dominującym językiem jest u nich hiszpański. Ja zadaję pytanie po polsku, a odpowiedź dostaję po hiszpańsku. Mój 5-letni syn często próbuje spolszczać hiszpański np. mówi:

  • Estas gotowando para mnie? (powinno być: „Gotujesz dla mnie?”), czyli: Estas cocinando para mi?
  • Ya he zrobido („Już zrobiłem”), czyli: Ya he hecho
  • Quiero grać en la tablet („Chcę grać na tablecie”), czyli: Quiero jugar en la tablet
  • Voy a trzymar („Będę trzymać”), czyli: Voy a sujetar.

Córka ma 3 lata i jak na razie mówi tylko po hiszpańsku wplatając polskie słowa w swoje wypowiedzi. Mieszkając w Hiszpanii, jest jak najbardziej normalne, że to właśnie hiszpański stanowi u nich język dominujący. Syn przebywa w szkole, wśród rówieśników kilka godzin dziennie, a jego siostra chłonie wszystko od niego niczym gąbka. Zewsząd otacza je język hiszpański. Mówienie po polsku tylko przeze mnie to stanowczo za mało. Planuję zapisać je do polskiej sobotniej szkoły. Zobaczymy jaki przyniesie to skutek.

Hiszpańska kuchnia kojarzy mi się głównie z owocami morza, paellą i tapas. Jakie potrawy polecasz spróbować Polakowi przyjeżdżającemu tu na urlop?

Mogłabym długo wymieniać, ponieważ uwielbiam kuchnię hiszpańską. Poleciłabym oczywiście wspomnianą przez Ciebie paellę, w lecie gazpacho i salmorejo. Z tapas słynną hiszpańską szynkę, czyli jamón, różne rodzaje sera (queso), gambas al ajillo (krewetki w czosnku), smażone kalmary, chipirones a la plancha, czyli kałamarnice (małe kalmary), pulpo a la gallega (ośmiornica po galicyjsku), tortilla de patatas.

Będąc na Wyspach Kanaryjskich koniecznie musicie spróbować papas arrugadas con mojo rojo y verde (kanaryjskie pomarszczone ziemniaki ze specjalnymi sosami: czerwonym i zielonym).

W Madrycie nie zapomnijcie zjeść słynnej kanapki z kalmarami, a na słodko polecam churros con chocolate.

W Hiszpanii przez wieki krzyżowały się różne kultury, które wpłynęły na barwność obchodzonych tu świąt. Czy zwyczaje związane ze świętami obchodzonymi również w Polsce (np. Boże Narodzenie czy Wielkanoc) są podobne do polskich tradycji? A może Hiszpanie mają również swoje własne święta w sposób szczególny obchodzone?

Hiszpanie uwielbiają świętować, co wyraża się w licznych regionalnych fiestach, z których słynie ten kraj. Można wymienić tutaj święto San Fermín obchodzone w Pamplonie, które przed pandemią przyciągało co roku tłumy turystów, Fallas w Walencji, San Isidro w Madrycie, Feria de Abril w Andaluzji, La Fiesta del Pulpo w miejscowości Carballiño w Galicji. Takich imprez można by wymieniać w nieskończoność.

Jeśli chodzi o Boże Narodzenie, obchodzone jest ono tutaj zupełnie inaczej, niż w Polsce. W Hiszpanii, święta Bożego Narodzenia rozpoczynają się 22 grudnia i kończą 6 stycznia, wraz z przybyciem Trzech Króli (los Reyes Magos). Dzieci wierzą, że to właśnie oni przynoszą prezenty. Dzień 22 grudnia jest niezwykle ważny dla wszystkich Hiszpanów ze względu na to, że odbywa się wtedy losowanie popularnej świątecznej loterii, czyli el Gordo, która już od bardzo dawna stanowi nierozłączny element hiszpańskiej tradycji.

Hiszpanie nie dzielą się tak, jak my, opłatkiem, a na świątecznych stołach królują m.in. ryby i owoce morza. Należy wspomnieć o bardzo ważnym dniu dla Hiszpanów, czyli 6 stycznia. Święto Trzech Króli (el Día de los Reyes Magos) obchodzone jest tutaj bardzo hucznie. W każdym mieście, 5 stycznia wieczorem, organizowane są parady (tzw. cabalgatas). Trzej mężczyźni przebrani za Kacpra, Melchiora i Baltazara jadą na oświetlonych karocach i rzucają cukierkami we wszystkie strony, a dookoła rozbrzmiewa głośna muzyka. Na Święto Trzech Króli czekają z utęsknieniem wszystkie dzieci, bo właśnie w ten dzień znajdują pod choinką prezenty.

Jako ciekawostkę dodam, że w Sylwestra, tradycją w Hiszpanii jest jedzenie o północy 12 winogron na czas, po jednym w rytm uderzeń zegara. Mi nigdy nie udaje się tego zrobić. Musiałabym je chyba połykać w całości. Nie wiem jak niektórzy Hiszpanie potrafią zręcznie zjeść je na czas. Zjedzenie ich ma przynieść pomyślność w Nowym Roku.

Wielkanoc również bardzo różni się od tej naszej, polskiej. W Hiszpanii nie ma tradycji święcenia pokarmów w kościele, ani dzielenia się jajkiem. Nie istnieje też zwyczaj spotykania się przy świątecznym śniadaniu. Niektórzy spędzają ten czas przy rodzinnym obiedzie, a inni wykorzystują okres wielkanocny i wyjeżdżają np. na plażę, aby zrelaksować się i odpocząć.

Warto wspomnieć, że Wielkanoc w Hiszpanii obchodzona jest uroczyście i bardzo hucznie. Mam tutaj na myśli słynne wielkanocne procesje przechodzące przez ulice miast. Zawsze chciałam zobaczyć je na własne oczy oraz poczuć ich niezwykłą atmosferę. Niestety w tym roku, jak i w poprzednim, zostały odwołane ze względu na pandemię.

Czy jest coś z Polski czego brakuje Ci w Hiszpanii? I czy planujesz kiedyś w przyszłości wrócić do Polski, czy jednak Hiszpania to już Twoja druga ojczyzna na stałe?

Niczego mi nie brakuje. Nie planuję powrotu. Hiszpania to mój dom, moje miejsce na Ziemi.

Asiu, przekazałaś tyle ciekawostek o Hiszpanii, że moglibyśmy jeszcze długo rozmawiać. Myślę, że moi czytelnicy zainteresowani tym krajem znajdą wiele innych ciekawych informacji na Twoim blogu. Dziękuję Ci za rozmowę.

Ja również dziękuję. 🙂

Asia jest autorką bloga poruszającego tematy związane z Hiszpanią – „Matka Polka w Hiszpanii”
Zajrzyj również na profil na Facebooku oraz Instagramie.

Podziel się wpisem

Skomentuj